Marzę, żeby latać!



Od zawsze marzyłem, żeby latać. Zamykałem oczy i wyobrażałem sobie, że wzbijam się w przestworza i stamtąd obserwuję świat. Patrzę na to wszystko, co mnie otacza, co znam, z góry. Widzę te znajome mi miejsca z innej perspektywy. Mam wrażenie, że to, na co patrzę, jest makietą, bardzo skrzętnie wykonaną przez fachowca. Taki stan trwa kilka sekund. Dopiero po chwili dociera do mnie, że ta makieta żyje, że tak właściwie powinienem być tam na dole i razem z innymi ledwo widocznymi z tej perspektywy „mrówkami” uwijać się wśród swoich obowiązków. Jestem jednak tu, w przestworzach. Z lotu ptaka chłonę bajeczne widoki…

Uwielbiam latać, interesują mnie samoloty, a moim marzeniem jest to, żeby zostać pilotem. Odkąd dowiedziałem się, że w Krakowie istnieje Muzeum Lotnictwa Polskiego to wiedziałem, że muszę odwiedzić to interesujące miejsce. W końcu się udało! Poszedłem tam w jesienne deszczowe popołudnie i muszę powiedzieć, że…baaardzo mi się spodobało!

Wejście do Muzeum znajduje się w gmachu głównym. Budynek ten został tak zaprojektowany, że przypomina kształtem śmigło samolotu. Sporo tutaj gablot z różnymi przedmiotami (mi najbardziej spodobały się mundury lotników), dzięki którym mogę poznać historię lotnictwa. W jednej z nich, od razu naprzeciw wejścia, widzę rzeczy związane z życiem wielkiego polskiego kosmonauty Mirosława Hermaszewskiego. Najwięcej jednak niespodzianek czeka na mnie w przestronnym pomieszczeniu znajdującym się po prawej stronie. 

Wchodzę do niego i od razu wiem, że to miejsce zostało jakby…stworzone z myślą o mnie. Pełno tu urządzeń, o których już czytałem, a których jeszcze nigdy nie widziałem na oczy. Sprzęty te pokazują zasady, dzięki którym możliwe jest latanie. Jeżeli nie potrafisz sobie wyobrazić, dlaczego samolot potrafi wzbić się w przestworza i lecieć tak wiele godzin, to miejsce jest idealne dla Ciebie. Dmuchawa unosząca piłkę, konstrukcja samolotu rozłożona na czynniki pierwsze, balon napełniany powietrzem – to tylko niektóre urządzenia, które mogę zobaczyć z bliska. Mogę zaglądać do ich wnętrza, dotykać, a nawet samemu wprawić je w ruch. Najfajniejsze jednak było to, że mogłem spróbować swoich sił jako pilot – latając na symulatorze lotu bądź przechodząc test sprawnościowy na żyroskopie (koniecznie musicie spróbować swoich sił na tym śmiesznie brzmiącym urządzeniu – zabawa jest przednia).

Idę dalej. W kolejnym największym pomieszczeniu w budynku głównym znajdują się przepiękne samoloty i szybowce. Jedne dostojnie stoją, jakby szykowały się do startu, inne zaś zwisają z sufitu. Mam takie wrażenie, że w umiejętny sposób przymocowane aeroplany zaraz wykręcą jakąś wymyślą podniebną akrobację. Widzę tu samoloty nowsze i starsze z okresu wojen światowych. Moją uwagę jednak przykuwają aeroplany, których historia związana jest z początkami lotnictwa. To niewiarygodne, jak bardzo zmieniła się budowa samolotu przez te wszystkie lata!

Wychodzę na zewnątrz. Rozglądam się dookoła, widzę bardzo duży teren. Wszędzie, jak okiem sięgnę, widać maszyny latające o różnej wielkości, kształtach i kolorach. Są ich dziesiątki. Oprócz samolotów dostrzegam także śmigłowce. Jest także kilka dużych hangarów, w których schowano najlepiej zachowane podniebne cuda. Jestem pod ogromnym wrażeniem!

Bardzo szybko mija mi czas. Orientuję się, że spędziłem tu…kilka godzin. Muszę wracać, bo zrobiło się już późno. A szkoda, bo z chęcią posiedziałbym tu dłużej! Naprawdę baaardzo mi się podobało! Muzeum Lotnictwa Polskiego zaliczam do podstawowych punktów (zdecydowanie!) wartych odwiedzenia w Krakowie. 

 

 

Jesteśmy Dorotka, Gucio i Dyzio - trójka przyjaciół z Krakowa. Miasto to jest naszym domem i znamy wszystkie jego sekrety. Częścią z nich chcielibyśmy się z Wami podzielić. Często jednak wyjeżdżamy z Krakowa, bo kochamy podróże – te bliższe i dalsze, uwielbiamy wędrować, poznając nowe miejsca. Blog ten powstał z pasji do podróżowania. Mamy nadzieję, że zarówno starsi, jak i młodsi, znajdą tu coś dla siebie. Zapraszamy do wspólnych podróży! Dorotka, Gucio i Dyzio

0 komentarze: