Niedoceniana Jura

 


Jest blisko, prawie na wyciągnięcie ręki, a jednak daleko, jakby na uboczu. Nie raz przejeżdżaliśmy przez jej tereny i przez szybę samochodu podziwialiśmy jej piękno. Jest okazała, zachwyca mnogością atrakcji i cudów natury. Kipi zachwycającymi widokami, emanuje niespotykanymi tworami przyrody i woła nas do siebie wyjątkowymi zabytkami. Potrzebującym proponuje ciszę i błogi spokój. Ba, jest bardzo ważnym punktem na mapie naszej historii. Jak widać, jest tu wszystko, czego mniej lub bardziej wprawiony turysta oczekuje od odwiedzanego miejsca, ale…

Mam takie przeświadczenie, że jest niedoceniana, że stanowi dopiero „któryś tam” punkt na mapie miejsc, które trzeba odwiedzić. Najpierw przecież warto poznać Beskidy. Na pewno trzeba wyjechać w Tatry i zachłysnąć się pięknymi widokami. Oczywiście obowiązkowo musimy zobaczyć atrakcje poza granicami naszego kraju. Przecież sąsiad, czy ktoś z rodziny już tam był, zjeździł „zagranicę”, a my jeszcze nie, nas tam jeszcze nie było, więc należy pojechać zostawiając „na później” to, co mamy blisko. 

Tak się zastanawiam, czy to nie jest tak, że im bliżej coś mamy, tak na wyciągnięcie ręki, tym mniej doceniamy tego wartość? Przemierzamy setki, nawet tysiące kilometrów w poszukiwaniu „cudów” tego świata, a wspaniałości, które mamy „pod nosem” (a jest im przecież od groma) zostawiamy na uboczu. Może po prostu jest to wynikiem braku wiedzy odnośnie skarbów, które nas otaczają. A może te „bliskie” odległościowo miejsca nas „nie kręcą”, nie są „trendy”? 

Bardzo dobrym przykładem takiego „niedocenianego” miejsca jest Kraków. Mam takie wrażenie, że jego zabytkami zachwycają się wszyscy, tylko nie osoby mieszkające w Grodzie Kraka. Turyści przemierzają setki, nawet tysiące kilometrów, żeby tu przyjechać i poznać piękno dawnej stolicy Polski. „Przybysze” chłoną urok zabytków i często po kilkudniowym pobycie mają więcej do powiedzenia na temat historii miasta, niż osoby mieszkające w nim na co dzień. Chyba nie bez przesady będzie stwierdzenie, że dla mieszkańców Kraków jest właśnie takim miejscem, które w kontekście zwiedzania i poznawania jego historii jest jakby na uboczu. Jest blisko, prawie na wyciągnięcie ręki, a jednak daleko.

Urok Krakowa również będę się starał pokazywać na blogu. W końcu odznaka Przewodnika po Krakowie do czegoś zobowiązuje :) Nie o nim jednak w tym poście chciałbym opowiedzieć. Chcę Wam pokazać inne „niedoceniane” miejsce, które naprawdę WARTO odwiedzić. Mowa dziś o urzekającej Jurze Krakowsko-Częstochowskiej, do której przecież jest „rzut beretem” z Grodu Kraka. Zapraszam do obejrzenia zdjęć z naszych dotychczasowych wycieczek po Jurze. Jak widać ta malownicza kraina zdecydowanie ma się czym pochwalić!

Dolina Wodącej

kaplica Na Wodzie - Ojców
Zamek Bobolice
Dolina Prądnika
Pałac Raczyńskich - Złoty Potok
Zamek Pieskowa Skała
okolice Wielkiej Góry
okolice wsi Sąspów
Zamek Ojców
Łutowiec
Dolina Sąspowska
kościół i pustelnia bł. Salomei w Grodzisku
Mirów

Jesteśmy Dorotka, Gucio i Dyzio - trójka przyjaciół z Krakowa. Miasto to jest naszym domem i znamy wszystkie jego sekrety. Częścią z nich chcielibyśmy się z Wami podzielić. Często jednak wyjeżdżamy z Krakowa, bo kochamy podróże – te bliższe i dalsze, uwielbiamy wędrować, poznając nowe miejsca. Blog ten powstał z pasji do podróżowania. Mamy nadzieję, że zarówno starsi, jak i młodsi, znajdą tu coś dla siebie. Zapraszamy do wspólnych podróży! Dorotka, Gucio i Dyzio

0 komentarze: