Gdzie jest ta miłość?




Jadę do Paryża! Jeszcze mnie tam nie było, więc cieszę się strasznie. W końcu będzie mi dane zobaczyć to niezwykłe miasto. Paryż, jak pięknie to brzmi! Już sama jego nazwa ma w sobie coś poetyckiego. Paryż - stolica miłości, kolebka romantyzmu, oaza zakochanych… Słyszałem o tym mieście tyle, że moja głowa ledwo wytrzymuje od nadmiaru wyobrażeń. Bardzo się cieszę na to spotkanie i mam wobec niego duże oczekiwania.

Już jestem. Podróż nie była zbyt męcząca i przebiegła dość sprawnie. Jadę się zakwaterować i zostawić rzeczy w pokoju, a później prosto do centrum! Śpieszno mi, bo mam zaplanowane trzy bardzo ciekawie zapowiadające się spotkania, na które szykowałem się od bardzo długiego czasu. Mam nadzieję znaleźć tu to, o co tak ciężko w dzisiejszych czasach. Chcę odszukać i poznać miłość, romantyzm i zakochanie. Cała trójka ma na mnie czekać w Paryżu. Nie mogę się doczekać! Jestem bardzo podekscytowany. Ruszam na poszukiwania! 

Miłość, gdzie jest ta miłość? Przepraszam, czy nie widziała pani miłości? Nie widziała pani, jak to? Przecież właśnie tu miała być! Byliśmy umówieni… Taki był plan, że ja przyjeżdżam, a ona wychodzi mi naprzeciw, wita się ze mną i oprowadza po najpiękniejszych zakamarkach Paryża. Zaraz, niechże jeszcze raz to sprawdzę. Hmm…wszystko się zgadza. Data i godzina jest dokładnie taka, jak się umawialiśmy. Kto jak kto, ale ona powinna być słowna! A może coś jej się stało? Może miała wypadek i teraz leży w szpitalu? Nie, to nie to! Jak by tak było to na pewno trąbili by o tym w telewizji, a tu ani jednej wzmianki… Nawołuję ją, ale nie odpowiada. Może nie rozumie mojego języka? Nie, przecież miłość, oprócz tego, że ma swój własny, zna wszystkie języki świata. Wiem! Wiem, schowała się gdzieś, a teraz chce, żebym ją szukał. Taaak, takie gierki są zdecydowanie w jej stylu. Dobrze, w takim razie cierpliwie jej poszukam. Mija jeden dzień, drugi, trzeci, czwarty... Zaglądam w każdy zakamarek Paryża i ciągle nic. Musiała się dobrze ukryć! Miłości, gdzie jesteś?

Romantyzm, też skubańcu miałem cię tu znaleźć! Można cię szukać po całym świecie, ale akurat tu powinieneś być. Wszyscy o tym wiedzą, wszem i wobec wiadomo, że w tym mieście masz swój dom, a ja cię nie widzę. Wszyscy trąbią o tym, że wystarczy tu przyjechać i od razu się udzielasz. Myślałem, że czaisz się w powietrzu i po prostu przechodzisz na wszystkich tych, którzy je wdychają. Stąd powinieneś emanować swoją magią sprzyjając miłości. Przecież ty i ona idziecie jedną ścieżką i macie wspólny cel – dawać ludziom radość i szczęście. Mam kłopot ze znalezieniem miłości dlatego myślałem, że mi pomożesz i podpowiesz, gdzie mogę ją znaleźć. Miałem nadzieję, że znasz czarodziejskie zaklęcie, za pomocą którego można ją wywołać. Myliłem się? 

Pokazują cię w tak wielu filmach z Paryżem w tle. Często grasz tam pierwszoplanowe role, więc byłem pewny, że wystarczy tu przyjechać i będziesz. Piękne ulice z mnóstwem uroczych restauracyjek i kawiarni, zachwycające zakamarki, po których można się szwendać w nieskończoność, romantyczne spacery nad brzegiem Sekwany. Czy cała ta magia Paryża pokazana na tych filmach to nie twoja sprawka? Romantyzm, skubańcu, jesteś tu?

Zakochanie. Tak, przyjeżdżając do tego miasta ciebie też miałem nadziej znaleźć. Paryż miał kipieć zakochanymi, których miałem nadzieję oglądać tu na potęgę. Zakochani mieli być na każdym kroku, a wraz nimi miałeś być i ty. Myślałem, że „owiniętych węzłem miłości” będę mijał na rogu ulicy, w metrze, a gdy wejdę do knajpy to oni tam po prostu będą. Żywo mam przed oczami taką fotografię, którą nie raz oglądałem. Jesteś na niej i bawisz się w najlepsze, w Paryżu oczywiście. Jesteś między  parą zakochanych, którzy przytuleni kroczą Polami Elizejskimi. W oddali majaczy sylwetka Wieży Eiffela, która jakby spina ich miłość, będąc jednocześnie jej symbolem. Patrzę na nich i widzę, jak jednym się stają. Światła wieży migoczą tworząc iście bajkową scenerię. Tych dwoje czuje się w swoim towarzystwie wyjątkowo. Tu odkrywają, że całe życie siebie szukali, że są dla siebie stworzeni. Wiedzą, że ich miłość jest silna, wszystko może i wszystko przetrzyma. I tak sobie spacerują, a wieża Eiffela jest świadkiem ich uczucia. Z nią również dzielą się radością z błogich chwil. 

Kolejna fotografia, którą bardzo wyraźnie pamiętam. Na niej ty i tamta para, ta sama, co na poprzednim zdjęciu. Tak mi się wydaje, że zostało zrobione kilka godzin po poprzednim. On zaraz zaproponuje, żeby poszli coś zjeść. Ściemnia się. Idą do ogródka uroczo położonej knajpki. Zamawiają wino. Kelner przynosi jedzenie. Nagle wyłania się kilku mężczyzn. To grajkowie, którzy przygrywają do kolacji. Zamawiają kolejną butelkę wina. Widać, że dobrze bawią się w swoim towarzystwie. On mocno ją obejmuje. Zaraz obdarzy ją namiętnym pocałunkiem, a ona go odwzajemni. Potem znów szwendają się paryskimi uliczkami. Idą w kierunku swojego hotelu… 
   
Niestety, nie poznaję krajobrazów z tych dwóch fotografii. Nie pasują do żadnego z miejsc, w których tu byłem. Zakochania próżno szukać, zakochanych tu nie ma, a przynajmniej ja ich nie widzę. Może obrałem niewłaściwą drogę? Hmm… Zakochanie, gdzie jesteś?


Notre Dame
Fontanna na Place de la Concorde
Pola Elizejskie
Gwiazda wyjazdu - Speculoos
Moulin Rouge
Ogród Luksemburski
Kościół Saint-Sulpice
Panteon
Cafe des Deux Moulins, znana z filmu Amelia
Kościół Inwalidów
Artyści na Place du Tertre w dzielnicy Montmartre

Jesteśmy Dorotka, Gucio i Dyzio - trójka przyjaciół z Krakowa. Miasto to jest naszym domem i znamy wszystkie jego sekrety. Częścią z nich chcielibyśmy się z Wami podzielić. Często jednak wyjeżdżamy z Krakowa, bo kochamy podróże – te bliższe i dalsze, uwielbiamy wędrować, poznając nowe miejsca. Blog ten powstał z pasji do podróżowania. Mamy nadzieję, że zarówno starsi, jak i młodsi, znajdą tu coś dla siebie. Zapraszamy do wspólnych podróży! Dorotka, Gucio i Dyzio

0 komentarze: