Miłość od drugiego spojrzenia





Na Wyspach jeszcze nas nie było, więc z podekscytowaniem oczekiwaliśmy, kiedy w końcu staniemy na angielskiej ziemi. Spodziewaliśmy się wiele dobrego po tym kraju, ale pierwsze wrażenia po tym, jak wysiedliśmy z samolotu, nie były zbyt pozytywne. Trzeba jasno powiedzieć, że lotnisko Luton nie należy do najpiękniejszych – jest tu szaro i brudno, a jego otoczenie to plac budowy. Cała ta otoczka lotniska trochę nas odstraszyła, ale byliśmy dobrej myśli, że po wejściu do autobusu będzie już tylko lepiej. Przecież nie można wyrażać opinii na temat kraju przez pryzmat jednego miejsca. To trochę tak, jakby oceniać urodę kobiety, która ma założoną na twarz maseczkę. Nie sposób w takiej sytuacji osądzić, czy jej uroda nam się podoba, bo widzimy tylko to „coś”, co ma na twarzy.

Anglia widziana z perspektywy autobusu szybko zamazała nasze pierwsze negatywne odczucia i pokazała swoje piękniejsze oblicze. Trzeba powiedzieć, że taka jej odsłona zdecydowanie przypadła nam do gustu. Mijaliśmy urocze miasteczka z klimatycznymi, niedużymi jednopiętrowymi domkami, które bardzo nam się spodobały. Te angielskie domy mają w sobie coś niezwykłego. Nawet widziane zza szyby autobusu nas urzekły. 

Pełnia jednak zachwytu ogarnęła nas w momencie, kiedy wjechaliśmy do Oksfordu. To, co zobaczyliśmy, przeszło nasze oczekiwania. Wiadomo, że mamy słabość do starej zabudowy, a najlepiej czujemy się wśród średniowiecznych zabudowań, ale Oxford…tu aż roi się od takiej architektury. Coś niesamowitego! Byliśmy pod takim wrażeniem, że nie potrafiliśmy odkleić nosa od szyby. To znane uniwersyteckie miasto widziane przez okno autobusu skradło nasze serca, a jego architektura zdecydowanie przypadła nam do gustu. Już nie możemy się doczekać, kiedy poznamy się bliżej.  

Nie Oxford jednak, a miasteczko Witney jest miejscem, w którym się zatrzymaliśmy. Jak wygląda to prawie trzydziestotysięczne miasteczko? Co warte jest uwagi? Zapraszamy na fotograficzny rekonesans po okolicy.

PS
Dacie wiarę, że tu w Witney widać już pierwsze oznaki wiosny :)


 
 

Jesteśmy Dorotka, Gucio i Dyzio - trójka przyjaciół z Krakowa. Miasto to jest naszym domem i znamy wszystkie jego sekrety. Częścią z nich chcielibyśmy się z Wami podzielić. Często jednak wyjeżdżamy z Krakowa, bo kochamy podróże – te bliższe i dalsze, uwielbiamy wędrować, poznając nowe miejsca. Blog ten powstał z pasji do podróżowania. Mamy nadzieję, że zarówno starsi, jak i młodsi, znajdą tu coś dla siebie. Zapraszamy do wspólnych podróży! Dorotka, Gucio i Dyzio

2 komentarze:

  1. Jak pięknie, zielono! I ten cmentarz!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cmentarze tu są przeurocze, o ile można użyć takiego sformułowania do miejsc wiecznego spoczynku ludzi :)

      Usuń