Ogrodnik




Oksford jest fascynujący. Nigdy nie wiesz, jakie wspaniałości mogą się skrywać za bramą czy wejściem, które właśnie mijasz. Z ulicy często brama może wyglądać niepozornie, ale to, co za nią, może skrywać prawdziwe perełki architektoniczne czy urokliwe zakamarki. Wystarczy zatrzymać się, wejść do środka i się rozglądnąć. To, co zobaczymy, jest już nasze i nikt nam tego nie zabierze, a wspomnienia mogą być przednie. A, i jeszcze jedna ważna uwaga. Spora część z tutejszych szkół czy uczelni wyłączona jest z ruchu turystycznego i dostępna tylko studentom czy uczniom. Poza sezonem można raczej wejść bez problemu, ale żeby mieć większą szansę, że nas nikt nie wygoni to trzeba…zastosować pewien fortel. Jaki? Schować aparat fotograficzny i pewnym krokiem wejść tak, żeby osoba pilnująca myślała, że jesteś…studentem. Ot, tyle…

Tak właśnie było w przypadku Corpus Christi College. Chciałem iść zupełnie gdzie indziej. Minąłem już wejście prowadzące na jego teren, ale na rogu ulicy spodobała mi się perspektywa i postanowiłem „cyknąć” kilka fotek. Pomyślałem sobie: fajnie się prezentuje z zewnątrz, może by tak wejść… Schowałem więc aparat, plecak przewiesiłem przez jedno ramię i pewnym krokiem wszedłem do środka. Co mnie tam spotkało i co zobaczyłem, to już moje :)

Cześć, mogę zapytać, co to za zabawka? - z uśmiechem zagadnął mężczyzna, który oderwał się od swojej ogrodniczej roboty przy taczce i bardzo szybko znalazł się obok mnie. Pomyślałem sobie, że na pewno jest ogrodnikiem. Ubrany był w rozciągnięty sweter, który wisiał na jego dość wątłej sylwetce. To, co rzucało się w oczy, to jego długie siwe włosy i szczery uśmiech wyłaniający się zza siwej brody. Widać po pokrytej zmarszczkami twarzy, że jest już w sile wieku. Trzeba jednak przyznać, że zrobił na mnie wrażenie bardzo pogodnej i energicznej osoby.  

To jest zabawka, z którą podróżuję – odpowiedziałem lekko zaskoczony. 

Aaa…intersujące. Widziałem Cię z tą zabawką w zeszłym tygodniu. Byłeś na Magdalen Bridge – stwierdził mężczyzna.

Na moście? Hmm…możliwe, nie pamiętam - wypaliłem dość głupio. Nie widziałem, co powiedzieć. W tym momencie nie pamiętałem tego, co robiłem w zeszłym tygodniu. Przecież ostatnio tak dużo się dzieje, tyle nowych wrażeń, tyle nowych miejsc. Dni mieszają mi się i pewnie dłuższej chwili potrzebowałbym, żeby powiedzieć, co robiłem przedwczoraj, a tu mnie się pytają, co robiłem w zeszłym tygodniu. 

Od razu chciałem nieudolnie wytłumaczyć, że jestem tu od niedawna i co prawda spacerowałem w zeszłym tygodniu po Oksfordzie, ale kiedy dokładnie i gdzie – tego albo nie wiem, albo nie pamiętam. Ogrodnik skwitował moje tłumaczenia miłym uśmiechem.

Jak się nazywa twoja zabawka? – pytał dalej ogrodnik.

To jest Dyzio.

Dyziooo? – dość wyraźnie powtórzył Anglik. Ładnie! Twoja lalka jest pilotem – skwitował. Skąd przyjechaliście?

Przyjechaliśmy z Polski – odpowiedziałem. 

Ooo…z Polski – z uznaniem jęknął mężczyzna. W czasie drugiej wojny światowej – kontynuował – kilku pilotów z Polski uratowało nas przed klęską.
 
W jego głosie dało się odczuć wyraźne ożywienie. Z dużym przejęciem i uznaniem opowiadał o całej sytuacji. Słyszałeś tę historię? 
 
Tak, jasne, że słyszałem – odpowiedziałem. Kto w Polsce o tym nie słyszał – pomyślałem. Przecież to nasza historia, z której jesteśmy dumni.

Chcesz wejść na teras widokowy? – nagle ogrodnik zmienił temat.

Pewnie! – odparłem z nieskrywaną radością. 

To poczekaj, przyniosę tylko klucze. Mężczyzna bardzo szybko wrócił z pękiem kluczy i otworzył bramkę. Tłumaczył, że taras normalnie jest dostępny dla zwiedzających, ale dziś padało i ze względów bezpieczeństwa wejście zostało zamknięte. Rozgość się – zaproponował ogrodnik – zostań tu, jak długo chcesz, a wychodząc nie zamykaj bramki – niech zostanie otwarta

Ale super! Boże, dziękuję Ci za takich ludzi, jak ten przemiły starszy pan.

Zapraszam do obejrzenia fotorelacji z terenu Corpus Christi College.  




Jesteśmy Dorotka, Gucio i Dyzio - trójka przyjaciół z Krakowa. Miasto to jest naszym domem i znamy wszystkie jego sekrety. Częścią z nich chcielibyśmy się z Wami podzielić. Często jednak wyjeżdżamy z Krakowa, bo kochamy podróże – te bliższe i dalsze, uwielbiamy wędrować, poznając nowe miejsca. Blog ten powstał z pasji do podróżowania. Mamy nadzieję, że zarówno starsi, jak i młodsi, znajdą tu coś dla siebie. Zapraszamy do wspólnych podróży! Dorotka, Gucio i Dyzio

0 komentarze: