Śpiący Rycerz



Śpiący Rycerzu, słyszysz mnie? Bardzo chciałbym z tobą porozmawiać, ale widzę, że śpisz. Twój sen jednak nie jest mocny. Cały czas czuwasz i w razie niebezpieczeństwa gotów jesteś powstać i bronić nas oraz naszego kraju. Podziwiam cię za to, jak świetnie wywiązujesz się z powierzonego ci zadania. Drzemie na twoich barkach olbrzymia odpowiedzialność, przez co służba z pewnością nie jest łatwa. Swoją drogą ciekawe ile to już lat, odkąd stoisz na posterunku. Ciekaw jestem jak, właściwie, zaczęła się twoja wieczna warta. Zastanawiałeś się, dlaczego to właśnie tobie Stwórca powierzył to zaszczytne stanowisko? Przecież to wielki honor być powołanym do strzeżenia naszego narodowego skarbu. Mam do ciebie jeszcze jedno, osobiste pytanie, które strasznie mnie nurtuje. Powiedz mi, ale tak szczerze: czy nie masz nam, ludziom, za złe, że postawiliśmy na tobie ten metalowy krzyż? Jak sobie pomyślę, że ktoś, we śnie, bez mojej wiedzy i zgody zrobiłby dziurę w mojej wardze i wsadził jakieś metalowe cholerstwo, to…chyba bym się wściekł. Ty znosisz to z taką pokorą…

Tyle pytań chciałbym ci zadać… Szkoda, że nie możemy porozmawiać. Jeśli jednak pozwolisz, to zostanę tu jeszcze przez chwilę. Postaram się być cicho, żeby czasami nie zakłócić twojego wiecznego snu. Mam nadzieję, że nie będziesz miał nic przeciwko, jeżeli usiądę z boku i na ciebie popatrzę? Jesteś piękny, wiesz? Piękny i jedyny w swoim rodzaju. Im dłużej cię podziwiam, tym bardziej się tobą zachwycam. Masz w sobie coś, co ­­­­­człowieka hipnotyzuje i nie pozwala oderwać spojrzenia. Dobrze, że jesteś! 

Nie znamy się co prawda zbyt dobrze, ale kilkakrotnie gościłem u twoich progów. Pewnie mnie nie pamiętasz, bo nigdy nie mieliśmy sposobności porozmawiania. Ja za to zapamiętałem cię bardzo dobrze – nie dość, że jesteś piękny to jeszcze bardzo charakterystyczny. Pamiętam, jak zobaczyłem cię pierwszy raz. Dumnie stałeś dokładnie w tym samym miejscu. Pozycję tylko przybrałeś inną, niż dziś. Zrobiłeś na mnie ogromne wrażenie! Pomyślałem sobie wtedy: wiele dobrego o nim słyszałem i nic z tego nie jest przesadzone. Twoja uroda przeszła wyobrażenia. Od razu wzbudziłeś mój podziw i uznanie. Od tamtej pory odwiedziłem Cię kilkakrotnie. 

Dzisiaj na szczęście nie ma tłumów, więc mam czas i sposobność przyglądnąć się Tobie lepiej. Dzięki dobrej przejrzystości powietrza widzę cię naprawdę bardzo dobrze. W zarysie twojej sylwetki dostrzegam szczegóły, których wcześniej nie zauważałem. Widzę, jak trud wieloletniej opieki nad nami, wszystkimi odbił się już na twoim obliczu pokrytym licznymi zmarszczkami. Nic w tym złego. Wręcz przeciwnie - mam takie wrażenie, że z każdą kolejną oznaką starości stajesz się piękniejszy. Teraz, skąpany w promieniach słońca, wyglądasz na bardzo pogodnego. Tak, jakbyś uśmiechał się przez sen. A może podświadomie czujesz, że się na ciebie patrzę? Fantastycznie jest oglądać cię w tak dobrej formie! 

Słyszałem sporo opowieści na twój temat. Wiesz, która historia najbardziej przypadła mi do gustu? Spodobała mi się ta o pastuszku imieniem Jaśko, wielkim miłośniku Tatr, mieszkającym w góralskiej wiosce u twojego podnóża. Pewnego razu chłopiec odwiedził dom starego gazdy. Góral opowiedział mu, że w jaskini pod twoim szczytem ukryty jest skarb. Zaintrygowany tą wiadomością postanowił wybrać się w poszukiwaniu owej jaskini. Gdy zmęczony wędrówką przysiadł przy kamieniu, usłyszał rżenie koni. Na wysokości, na której się znajdował, było to zjawiskiem niezwykle dziwnym. Po chwili okazało się jednak, że dźwięki dochodzą spod ziemi. Jaśko dostrzegł niewielką szczelinę pomiędzy głazami. Zaciekawiony chłopiec zsunął się w dół, trafiając do dużej groty, pośrodku której płonęło ognisko. Pod jej ścianami stały zaś piękne konie, a pośród nich spał rycerz w lśniącej zbroi. Jaśko chcąc uciekać, kopnął przypadkiem w kamień, budząc rycerza, który zadał mu jedno pytanie:

Czy nadszedł już czas?

Nie panie, jeszcze nie – odparł Jaśko.

Dobrze, to bardzo dobrze – powiedział rycerz i wskazał chłopcu sąsiednią grotę. Popatrz, chłopcze, tu śpimy my, rycerze jego królewskiej mości. Gdy nadejdzie czas wstaniemy, aby bronić polskich gór i polskiej ziemi, ale teraz jeszcze nie budź moich braci. Gdy będzie trzeba, powstaną sami.

Po powrocie do domu Jaśko opowiedział o swojej przygodzie góralom, którzy również zapragnęli zobaczyć rycerzy. Przy kolejnej wyprawie chłopiec nie znalazł jednak wejścia do jaskini, nigdzie nie było słychać rżenia koni.

Jeszcze nie nadszedł właściwy czas – rzekł do górali, a ci mu uwierzyli. 

Stary gazda zwrócił się natomiast do chłopca słowami:

Nie sądziłem, że uda ci się odnaleźć skarb, o którym ci opowiadałem. Czy wiesz co jest tym skarbem? 

Jaśko pokręcił głową.

To wolność, chłopcze – uśmiechnął się stary góral. Ona jest największym skarbem. Nie tylko tutaj, w górach, ale na całym świecie. I to właśnie jej będą zawsze strzegli śpiący u podnóża Giewontu rycerze.

(tekst legendy został zaczerpnięty ze strony tatromaniak.pl)

poranek w Dolinie Chochołowskiej
Dolina Białego
Biały Potok
Giewont w pełnej okazałości
Sarnia Skała
widok na Babią Górę
widok na Giewont spod bufetu w Dolinie Strążyskiej

Jesteśmy Dorotka, Gucio i Dyzio - trójka przyjaciół z Krakowa. Miasto to jest naszym domem i znamy wszystkie jego sekrety. Częścią z nich chcielibyśmy się z Wami podzielić. Często jednak wyjeżdżamy z Krakowa, bo kochamy podróże – te bliższe i dalsze, uwielbiamy wędrować, poznając nowe miejsca. Blog ten powstał z pasji do podróżowania. Mamy nadzieję, że zarówno starsi, jak i młodsi, znajdą tu coś dla siebie. Zapraszamy do wspólnych podróży! Dorotka, Gucio i Dyzio

0 komentarze: