Dżentelmen



Oksford bez wątpienia nie jest zwykłym miejscem. Czuliśmy to już od pierwszych chwil, kiedy poznawaliśmy się z nim przez zalane deszczem szyby autobusu. Zaprezentował się nam wtedy w nocno-deszczowej odsłonie. W świetle latarni wyglądał bardzo intrygująco i tajemniczo. Bez wątpienia wzbudził nasze zainteresowanie. Już wtedy, mimo strug wody spływającej z nieba, zrobił na nas duże wrażenie. Zachwycające gmachy o cudownych gotyckich rysach od samego początku zawładnęły naszymi sercami. Ujęły nas swoim nieprzeciętnym urokiem oraz szykownością wykończeń. Pamiętamy, jak nie potrafiliśmy wtedy powstrzymać naszego uznania. Z buziami szeroko otwartymi cieszyliśmy nasze spojrzenia każdym detalem. Widzieliśmy, że czeka nas wyjątkowa znajomość z tym miejscem. Nie pomyliliśmy się! Oksford z każdą kolejną wizytą zaskakiwał nas kolejnym miejscem, czy budynkiem o ponadprzeciętnej urodzie, a my…chcieliśmy więcej i więcej. Jak to mówią: apetyt rośnie w miarę jedzenia. Tak było w przypadku naszej znajomości. Delektowaliśmy się spacerami po jego urokliwych zakamarkach. Za każdym razem to znane uniwersyteckie miasto miało dla nas jakąś miłą niespodziankę (przeważnie było ich co najmniej kilka podczas jednej wizyty!) i raczyło kunsztem wykonania. Dawało wiele okazji do zachwytu. Zabierało nas w podróż – magiczną wędrówkę po kartach historii. W końcu urosło do rangi miejsca niezwykłego, które bez wątpienia zasługuje na jeszcze jeden post.

Po wielu wizytach, dziesiątkach kilometrów spacerów, wejściu w niezliczone zakamarki, udało nam się poznać różne oblicza Oksfordu. Jedno było piękniejsze od drugiego. Nie potrafiliśmy wyjść z podziwu. Próbowaliśmy kontemplować jedno miejsce, a tu już drugie wołało i domagało się naszej uwagi. Istne szaleństwo! To uniwersyteckie miasto ma w sobie coś takiego, czego nie dostrzegliśmy w żadnym innym miejscu. Urzeka – robi to prawie na każdym kroku. Nawet teraz, kiedy widzimy je oczami wspomnień, na naszych ustach pojawia się uśmiech. Jest to radość i tęsknota za czymś, co stało się bliskie, a co zostawiliśmy w Anglii.  

W naszych głowach zrodził się obraz bytu urbanistycznego o bogatej architekturze i wyjątkowej urodzie. Oksford stał się dla nas takim dżentelmenem wśród miast, w których do tej pory mieliśmy przyjemność być. Wyobrażamy sobie, jak z fajką w ustach siedzi wygodnie w swoim fotelu. Elegancja bije z jego wyglądu. Szykowanie ubrany, świadom swojej wartości wita nas swoim przenikliwym wzrokiem, ale równocześnie uśmiecha się serdecznie zapraszając, aby wejść dalej i się rozgościć. Jest w podeszłym już wieku, ale spojrzenie ma bystre. Już po krótkiej pogawędce widać, że ma klasę, a dobre maniery zdecydowanie nie są mu obce. Zaprasza na spacer, a my z chęcią przystajemy. Oprowadza nas po swoich włościach. Uśmiecha się pod nosem, kiedy widzi zachwyt goszczący na naszych twarzach. Niesamowite wrażenie robią miejsca, które nam pokazuje. Co jakiś czas przystajemy. On wykorzystuje te chwile i opowiada o tym, co widzimy. Jego wiedza jest niesamowita! Najlepsze jest to, że potrafi ją w bardzo przystępny sposób przekazać. Trzeba przyznać, że jego opowieści są barwne, ciekawe i z humorem. Mówi spokojnie, a do tego z dużą pewnością. W swoim donośnym głosie ma coś urzekającego. Dopiero go poznaliśmy, a mamy wrażenie, że mogłoby się tak go słuchać godzinami. Interesujących opowieści nie ma końca. Bardzo umiejętnie używa słowa. Prowadzi nas po zakamarkach swojej historii. Widać, że jest z niej dumny. Pielęgnuje pamięć o niej i stara się przekazać kolejnym pokoleniom. Jawi się nam jako ktoś wierny własnym zasadom, dla którego honor jest najwyższą wartością, a wypowiedziane słowo – rzeczą świętą. 

Z racji jego pozycji społecznej i wieku, a także różnic kulturowych i językowych, jest między nami dystans. On jednak umiejętnie sprawia, że nasze spotkanie nie jest kłopotliwe. Jest świadom swojej wartości, ale nie wywyższa się. Wzbudza naszą ciekawość, która po kilku dłuższych chwilach zamienia się w fascynację. Jesteśmy nim oczarowani. Widać serdeczność w jego zachowaniu. Jest uprzejmy, na pewno miły w odbiorze. Po jego zachowaniu wnioskujemy, że jest szarmancki i ma szacunek w stosunku do innych. Jest konserwatystą, ale nie zamyka się na nowości i zmiany. Cechuje go męstwo. Ma coś takiego w sobie, co wzbudza zaufanie wśród innych. Ma szeroką wiedzę z różnych dziedzin, którą lubi i potrafi dzielić się z innymi. Widać, że opowiadanie sprawia mu dużą przyjemność. Informacje, które przekazuje, są dla nas bardzo wartościowe. Chłoniemy każde słowo. Nie zauważamy, kiedy nasza wizyta dobiega końca i musimy wracać. Trochę z dystansem żegna się z nami, serdecznie zapraszając jednak na kolejną wizytę. Mówi, że następnym razem poczęstuje nas wybitnie dobrą herbatą i pokaże inne ciekawe miejsca. Już nie możemy doczekać się na tę okazję!  

Dziękujemy Ci, o losie, za możliwość obcowania z architekturą Oksfordu, która zachwyciła nas bez reszty i skradła serca. Z każdą kolejną wizytą utwierdzaliśmy się w przekonaniu, że obcujemy z bytem niezwykłym, właśnie z takim dżentelmenem wśród miast. Jesteśmy przekonani, że Oksford w pełni zasługuje na to miano! 

z widokiem na Carfax Tower
North Gate and Ship Street
Balliol College - The Old Library
Christ Church
Bodleian Library
Alice's Shop
Radcliffe Camera
kaplica Merton College
Bridge of Sighs
Exeter College
Museum of Oxford
Pembroke College
z widokiem na Christ Church
Exeter College



Jesteśmy Dorotka, Gucio i Dyzio - trójka przyjaciół z Krakowa. Miasto to jest naszym domem i znamy wszystkie jego sekrety. Częścią z nich chcielibyśmy się z Wami podzielić. Często jednak wyjeżdżamy z Krakowa, bo kochamy podróże – te bliższe i dalsze, uwielbiamy wędrować, poznając nowe miejsca. Blog ten powstał z pasji do podróżowania. Mamy nadzieję, że zarówno starsi, jak i młodsi, znajdą tu coś dla siebie. Zapraszamy do wspólnych podróży! Dorotka, Gucio i Dyzio

0 komentarze: