Miłość Przyjaźń Muzyka



Kraków, Rynek Główny u wylotu ulic Wiślnej i Anny

Wracamy do domu. Przechodzimy przez Rynek. Nagle słyszymy krzyki. U zbiegu ulic wywiązała się bójka. Na początku wydaje nam się, że biją się tylko dwie osoby. Gdy podchodzimy bliżej okazuje się, że „leje” się cała grupa. Wszyscy wyglądają dość młodo. Co ciekawe, zarówno po jednej, jak i po drugiej stronie barykady, walczą również dziewczyny. Niedaleko miejsca zdarzenia jest posterunek policji. Podbiegamy tam i wchodzimy do środka. Zastajemy dwóch policjantów trzymających zakłutego w kajdanki punka, który wyrywa się i krzyczy. Mówimy im o bójce, która dzieje się prawie pod ich posterunkiem. „Kurwa, nie widzicie, że mamy tu interwencję?” – jeden z policjantów ciśnie w naszym kierunku siarczyste słowa. Nikt nic nie zrobił.

---

Kostrzyn nad Odrą, 23 Przystanek Woodstock

Ludzi, jak co roku, było tu pełno! Największy ścisk panował wieczorami w czasie koncertów. Przyjechaliśmy w czwartek popołudniem, wyjechaliśmy w niedzielę. Spędziliśmy tu trzy doby i na nasze oko w trakcie festiwalu minęliśmy się z około…kilkudziesięcioma tysiącami osób. W tym czasie widzieliśmy jedną bójkę. Ludzie jednak bardzo szybko rozdzielili bijących się. 
 
---

Kraków

Jest ranek. W Krakowie budzi się ładny dzień. W planach mamy przygotowanie artykułu o uśmiechu (link znajdziesz tu). Na chodnikach szukamy osób, którym moglibyśmy zrobić zdjęcia. Fotografiami chcemy okrasić to, co napisaliśmy.  Jednak większość osób, które prosimy, odmawiają. Niektórzy po prostu nie mają ochoty uśmiechać się z rana. Inni traktują naszą prośbę z przymrużeniem oka. Jeszcze inni patrzą się na nas takim wzrokiem, jakbyśmy naszą prośbą zrobili im coś złego. Prawie wszystkie zaczepione przez nas osoby gdzieś pędzą, w wiadomym tylko sobie, kierunku. Już kolejna osoba mówi nam, że nie ma czasu. Ale jak to – w końcu nie wytrzymujemy – nie masz czasu na uśmiech?

---

Kostrzyn nad Odrą, 23 Przystanek Woodstock

Tu nikt, absolutnie nikt, nie odmówił nam zrobienia zdjęcia. Mało tego, niektórzy dopominali się, żeby im też zrobić fotkę. Na zdjęciach prawie wszyscy są uśmiechnięci…     
    
---

Kraków, rondo Mogilskie

Wsiadamy do tramwaju. Jedziemy w kierunku Grzegórzeckiego. Dalej szukamy osób, których uśmiech moglibyśmy uwiecznić na zdjęciu. Stajemy na środku tramwaju. Na zachętę sami próbujemy się uśmiechnąć. Ze strony innych nie ma jednak żadnej reakcji. Każdy zajęty jest sobą, swoimi sprawami. Część osób spogląda za szybę. Inni wpatrują się w ekrany swoich telefonów. Nikt nie zwraca na nas uwagi, choć wokół ludzi.

---

Kostrzyn nad Odrą, 23 Przystanek Woodstock

Brat powiedział nam, że jakiś ciul (czytaj pajac) zostawił otwarty samochód a w nim kilka butelek rumu. Okazało się, że owym zapominalskim ciulem (M. jak to czytasz wybacz, że tak o Tobie mówię, ale tak określił Cię mój brat nie wiedząc, że Ty to Ty!) jest mój kolega. Wraz z ekipą przyjechali na Przystanek i rozłożyli się niecałe sto metrów od nas. Dzień później poszliśmy do nich na degustację rumu. Od słowa do słowa zaczęliśmy rozmowę o całej sytuacji. Okazało się, że M. w woodstockowym amoku zapomniał o zamknięciu tylnej klapy swojego BMW. Ekipa poszła się bawić a samochód bez żadnej opieki stał otwarty (trwało to kilka godzin!) i kusił przechodniów widokiem kilku butelek Capitan Morgan. Jak się okazało, z samochodu nie zginęło nic: ani rum, ani inne rzeczy (a były tam dokumenty i pieniądze).  

---

Racibórz, kościół Najświętszego Serca Pana Jezusa

Trochę spóźnieni wchodzimy do kościoła. Chcemy usiąść, bo jest jeszcze sporo miejsca w ławkach. Przystajemy przy jednej z nich i chcemy przeprosić panią, która siedzi na brzegu. W naszym kierunku zostaje wystrzelony pocisk-spojrzenie, pełen złości. W jednym momencie tracimy chęci, żeby usiąść, jednak pani łaskawie ustępuje nam miejsca. Wysilamy się na uśmiech w jej kierunku, ale wyraz jej twarzy pozostaje nieugięty. Przez całą mszę zerka na nas ukradkiem. Najwyraźniej przeszkadza jej nasz doby humor.
Przy znaku pokoju pani kiwa niedbale głową. Robi to mniej więcej w naszym kierunku. Niby kieruje swój gest do nas, ale jakby do kogoś bliżej nieokreślonego w ławce przed nami. Nic nie mówi, a kiwnięcie jest jakby od niechcenia.

--- 

Kostrzyn nad Odrą, 23 Przystanek Woodstock

Idziemy ścieżką. Jest tłoczno i gwarno. Ludzie śmieją się i głośno rozmawiają. Jest wesoło! Niektórzy śpiewają, inni krzyczą, jeszcze inni robią jakieś głupie żarty. Wszyscy dobrze się bawią! Sporo osób przebija piątki z tymi, którzy idą w przeciwnym kierunku. Co rusz ktoś kogoś zaczepia i zagaduje. Nas też ktoś zagaduje. Szczupła dziewczyna czegoś szuka. Naszą uwagę zwraca jej ciało, które pokryte ma napisami zrobionymi markerem. Najwięcej widzę podpisów, ale są i sentencje oraz numery telefonów. Koleżanka proponuje nam piwo, które trzyma w ręce. Dzięki – odpowiadamy – ale mamy swoje. To może macie ochotę na coś mocniejszego? – lekko podpitym głosem dopytuje się nasza nowo poznana rozmówczyni. Mocniejszego? – dopytujemy. Widzimy przecież, że w jednej ręce trzyma piwo, w drugiej jakąś kartkę. Jak to mocniejszego? A co masz? – dopytujemy zaciekawieni. Ona z uśmiechem na ustach wyciąga ze stanika już napoczętą piersiówkę czystej wódeczki. Trunek jest ciepły, ale nie wybrzydzamy. Bierzmy po łyku. Lekko wykrzywia nam usta. Na drugą kolejkę już się nie decydujemy. Rozmawiamy przez kilka dłuższych chwil. Potem każdy rozchodzi się w swoją stronę.

---

Kraków, autobus z centrum handlowego na Most Grunwaldzki

W zatłoczonym autobusie jedzie para. Z braku miejsca dziewczyna siada chłopakowi na kolana. Nie całują się, ostentacyjnie nie przytulają, rozmawiają. Robią to trochę niemrawie, widać, że zakupy ich zmęczyły. Nagle słychać donośny głos jednej z pasażerek. Na głowy chłopaka i dziewczyny sypią się gromy z ust pani, której nie spodobał się sposób, w jaki sposób młodzi siedzą. Przecież tak nie wypada… Jak to tak… Kto was wychował… Drze się na cały autobus.

---

Kostrzyn nad Odrą, 23 Przystanek Woodstock

Bliskość drugiej osoby jest dla nas szalenie ważna i potrzebna. Chyba każdy w swoim życiu poznał magię wypływającą z fizycznego kontaktu z bliską osobą. Nie każdy jednak zdaje sobie sprawę, że przytulenie obcej osoby też może być przyjemne. Jeżeli nie jesteś tego świadom, to uwierz nam na słowo! Teraz pomnóż to przyjemne uczucie razy dziesięć! Na Woodstock’u bowiem dawców darmowego przytulania jest od groma!

---

Kraków, Aleje 29 Listopada na wysokości Cmentarza Rakowickiego, autobus w stronę Kleparza

Autobus podjeżdża na przystanek, na którego końcu stoi samochód. Widać, że pasażerowie uwijają się w ukropie, bo coś się stało. Kierowca autobusu ma sporo miejsca. Spokojnie może ominąć samochód, ale z premedytacją tego nie robi. Podjeżdża pod samochód i zaczyna trąbić. Trwa to już naprawdę dłuższą chwilę, ale kierowca autobusu nie daje za wygraną. Samochód w końcu odjeżdża. Za nim autobus, który kurczowo trzyma się tyłu samochodu. Mam wrażenie, że zaraz w niego wjedzie. Kierowca autobusu cały czas siarczyście klnie. Po chwili zajeżdża drogę innemu samochodowi, którego kierowca też w czymś mu zawinił.    

---

Kostrzyn nad Odrą, 23 Przystanek Woodstock

Wyjazd z imprezy. Sznur samochodów ustawił się już od pola namiotowego. Korki utworzyły się niemiłosierne. Do centrum Kostrzyna dojechaliśmy w trzy godziny. W tym czasie nikt na nas nie trąbił. Nikt nie robił problemów. Ludzie przepuszczali nasz samochód, racząc nas przy tym uśmiechami i przyjaznymi gestami.

---

Kraków, Planty na wysokości kościoła św. Anny

Dziewczynka bawi się ze swoim bratem. Widać, że jest od niego starsza. Trawę obsiadło kilka gołębi. Dzieci zaczynają je gonić. Nagle przeraźliwy krzyk. Jakaś pani wyłania się z tłumu i zaczyna krzyczeć w ich kierunku. Chodzi jej o to, żeby dzieci przestały straszyć gołębie. Kobieta nie przeklina, ale wyraźnie ubliża dzieciom. Na ławce siedzi ojciec dzieci. Widać, że jest w szoku. Tak samo zresztą, jak my. Po chwili wstaje i zaczyna bronić swoich pociech. Kobieta, nie przestając krzyczeć, odchodzi. Chłopiec chyba nie wie, co się stało. Gorzej jest z dziewczynką, która wpada w płacz i histerię. Idzie to taty. Ten jej nie potrafi uspokoić. Jakaś pani podchodzi do nich tłumacząc dziecku, żeby się nie przejmowało, bo nic złego nie zrobiło. Odchodzimy. Płacz dziewczynki nie cichnie.

---

Kostrzyn nad Odrą, 23 Przystanek Woodstock

Ta sama koleżanka, co poprzednio. Na kartce, którą trzyma, ma napisaną prośbę o to, żeby ktoś ją przenocował. Zainteresowało nas to. Ona opowiada, że rzeczywiście szukała miejsca do spania, ale już znalazła, że nie miała kłopotu ze znalezieniem noclegu i właśnie idzie do namiotu. Zdziwiło nas to? Absolutnie! Na Woodstocku tak to już jest, że możesz przyjechać bez jedzenia, ale nie umrzesz z głodu, możesz być bez picia – inni cię napoją. Cieplejszy ciuch w tłumie pewnie też się znajdzie. Jak widać na przykładzie koleżanki, o miejsce do spania też nie ma się co martwić J Nie masz ekipy – to najmniejszy problem, nie wart najmniejszego zachodu – wokół siebie masz kilkaset tysięcy osób. Do każdej z nich możesz podejść i zagadać, z każdym możesz porozmawiać - temat zawsze się znajdzie. Nikt rozmowy Ci nie odmówi i poświęci ci czas. Musisz jednak uważać – w woodstock’owym gąszczu możesz się zatracić. Jest to jednak baaardzo przyjemna sytuacja! Ludzie są tu bowiem przyjaźni, otwarci i gościnni. Nikomu się tu nie spieszy, więc w towarzystwie nowo poznanej ekipy możesz spędzić kilka ładnych godzin (jeżeli nie dni). Uwierz mi – piękne jest takie zatracenie! O dobre słowo też nie masz się co martwić! Znajdzie się mnóstwo ludzi, który z chęcią z tobą pogadają i przytulą, jeśli jest taka potrzeba.

---

Krzysztof Ziemiec „Wiadomości”

„Festiwal Woodstock najbardziej obskurnym festiwalem świata” – to nie opinia kogoś niechętnego festiwalowi, tylko dosłowne tłumaczenie tytułu artykułu w jednej z brytyjskich gazet. Tak o zakończonej niedawno w Kostrzynie nad Odrą imprezie pisze dziennik „Daily Star”. Ale festiwal, który przyciąga tłumy młodych ludzi, budzi kontrowersje także w Polsce.

---

Zdzich Rabenda, podróżnik, który w tym toku był na Woodstock'u po raz jedenasty 

Nie ma drugiego miejsca na kuli ziemskiej, w którym tak wielu ludzi uśmiecha się do siebie nawzajem, akceptuje i szanuje niezależnie od pochodzenia, wyznania i statusu społecznego. Nieważne czy w tzw. 'prawdziwym świecie' jesteś biznesmenem, księdzem, studentem, biedakiem lub milionerem. Politykiem, budowlańcem, pielęgniarką czy podróżnikiem. Tutaj wszyscy jesteśmy równi. Nie oceniamy.

Najpiękniejsze jest to, że tylko od Ciebie zależy jak spędzisz ten czas. Możesz biec szaleńczy wyścig w Runmageddonie albo puszczać bańki mydlane. Pić piwo na czas lub wybrać się w tym czasie na spektakl teatralny. Ujeżdżać kilkumetrowego dmuchanego jednorożca pod samą sceną na rękach wiwatującego tłumu podczas koncertu Łąki Łan, lub rozegrać w tym czasie mecz piłki nożnej.

Osobiście uważam, że na Woodstocku warto się zgubić. Zakrzywić czasoprzestrzeń. Dać mu się pochłonąć i zostać przez niego pożartym w całości. To tylko mój wybór - Twój przystanek może być zupełnie inny i to jest w nim najpiękniejsze.

Całość znajdziecie na blogu Zdzicha Takie tam Z tripa

---

Raport lubuskiej policji po 23 Przystanku Woodstock

Od początku rozpoczęcia Operacji Woodstock 2017 (festiwal wystartował w czwartek, policja operację rozpoczęła już w poniedziałek) doszło do 153 przestępstw, w tym m.in. w 97 przypadkach było to posiadanie narkotyków, 34 kradzieże, jeden gwałt, jedna próba gwałtu, a także rozbój.
Policjanci odnotowali również 367 wykroczeń - głównie spożywanie alkoholu w miejscu zabronionym (127 przypadków), ale były to również np. używanie słów obelżywych (18 przypadków) i sklepowe kradzieże (9 przypadków).

---

Naszym zdaniem nie ma bardziej zakręconego i przyjaznego zakątka na świecie, aniżeli Przystanek Woodstock. Tu aż kipi od pozytywnej energii i jest naprawdę bezpiecznie (choć debile znajdą się wszędzie)! Jest to najlepszy czas i miejsce, żeby w końcu zafundować sobie darmową terapię od „bajzlu” dnia codziennego. Jakbyśmy byli lekarzami, to każdemu choremu przepisywaliśmy lek o tej nazwie, a uwierzcie nam - jest on niesamowicie skuteczny i działa na każdą chorobę!

Codzienność nas przeraża, niekiedy mniej, niekiedy bardziej. Woodstock znowu to inny świat - miejsce ludzi otwartych, przyjaznych i uśmiechniętych, gdzie dzieją się rzeczy wyjątkowe. Pięknie byłoby, choć cząstkę z tej woodstock'owej energii, przenieść do naszej codzienności. Świat wokół nas stałby się wtedy piękniejszy - nie mamy co do tego żadnych wątpliwości! 




















Jesteśmy Dorotka, Gucio i Dyzio - trójka przyjaciół z Krakowa. Miasto to jest naszym domem i znamy wszystkie jego sekrety. Częścią z nich chcielibyśmy się z Wami podzielić. Często jednak wyjeżdżamy z Krakowa, bo kochamy podróże – te bliższe i dalsze, uwielbiamy wędrować, poznając nowe miejsca. Blog ten powstał z pasji do podróżowania. Mamy nadzieję, że zarówno starsi, jak i młodsi, znajdą tu coś dla siebie. Zapraszamy do wspólnych podróży! Dorotka, Gucio i Dyzio

2 komentarze:

  1. Pięknie! Niezwykle! Magicznie! Po prostu Woodstock! Już się nie mogę doczekać przyszłorocznej edycji! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karolinko, to prawda, magiczne i wyjątkowe miejsce!

      Usuń