Zawrat



Z górami jest jak z życiem. Weźmy przykładowo nasze piękne Taterki. Możesz przyjechać w Tatry i prawie cały czas spędzić w pensjonacie. Codziennie pójdziesz na spacer po Krupówkach. Po długich poszukiwaniach w końcu znajdziesz wolny stolik w knajpie. Zamówisz placki po węgiersku, popijesz piwem i wrócisz do siebie. W końcu pomyślisz sobie: może fajnie byłoby pójść gdzieś w góry? Wsiądziesz więc do busa, podjedziesz do Kuźnic i po kilku godzinach stania w kolejce wjedziesz na Kasprowy. Jeszcze kilka fotek na Facebook’a i można wracać. Może się tak zdarzyć, że pójdziesz o krok dalej i zaszalejesz – wybierzesz się nad Morskie Oko albo wejdziesz na Giewont. Wszystko super, tylko znowu musisz stać w kolejkach. I znowu się wkurzasz, i nie potrafisz odpocząć… Masz urlop, pojechałeś się zrelaksować, a tu, gdzie się nie ruszysz, wszędzie są tłumy!

Są również i tacy, którzy przyjechali w Tatry, żeby naprawdę solidnie pochodzić po górach i wypocząć na łonie przyrody. Przy ładnej pogodzie codziennie wybierasz się w jakieś urokliwe miejsce: tatrzańskie dolinki, Tatry Zachodnie. W takich pięknych okolicznościach naprawdę można nacieszyć oko pięknymi widokami, zmęczyć się i naładować akumulatory przed powrotem do domu. Prawie przy każdej okazji, idąc szlakiem, pojawia się w twojej głowie myśl: ciekawe, jak to jest tam - wysoko w górach? Tam, gdzie postrzępione szczyty przeszywają widnokrąg nieba. Jak to jest popatrzeć na świat z tamtej perspektywy? Niekiedy przychodzi do głowy pomysł: a może by tak spróbować tam wejść? Kościelec, Świnica, może nawet Rysy – pięknie byłoby się tam znaleźć! Uśmiechasz się do swoich pragnień i marzeń, widzisz siebie tam wysoko na szczytach. Zaraz jednak przychodzi myśl, która gasi poprzednią – przecież nie dasz rady, to nie dla ciebie, za wysokie progi. Wzdychasz tylko i dalej idziesz po dolinkach z podziwem patrząc na tych, którzy idą w wyższe partie.

W górach sporo jest również takich osób, które decydują się na bardziej wymagające partie. Tatry Wysokie - to jest to, po co tu przyjechałeś! Wchodzisz na przykład na taką Przełęcz Zawrat. Podejście nie było łatwe, wymagało sporo wysiłku, ale dałeś radę! Piękne widoki rekompensują ci wszelkie trudy. Co dalej? Dla części z osób, które tu dotarły, jest to maksimum tego, na co je stać – nie decydują się na wejście w wyższe partie. Podobnie ty - chociaż Świnica jest prawie na wyciągnięcie ręki, to nie idziesz dalej i mówisz pas. Powód zawsze się znajdzie: bo to za wysokie progi, bo jestem zmęczony, bo przecież z Zawratu też są piękne widoki, choć jesteś świadom tego, że ze Świnicy to dopiero zapiera dech w piersiach! Szczęśliwy, ale z lekkim niedosytem, schodzisz niebieskim szlakiem albo w kierunku Murowańca albo Doliny Pięciu Stawów. Masz postanowienie, że następnym razem spróbujesz wejść wyżej. Jak to jednak bywa z twoimi postanowieniami – istnieje duże prawdopodobieństwo, że nie zostaną zrealizowane.

Świnicę zdobywają ci bardziej wytrwalsi i wprawieni w bojach. Podobnie jak ty – lubią osiągnąć coś spektakularnego – przeciętność ich nie kręci. Wysiłek wejścia na Świnicę rekompensuje ci zachwycający widok, który zapiera dech w piersiach. Będąc na szczycie czujesz, jakbyś był na dachu świata. Masz ochotę krzyknąć z radości, ale wokół trochę ludzi, więc się wstrzymujesz. Jednak Twoja dusza i serce krzyczą niemo z radości. Dawno już nie miałeś na twarzy tak szczerego uśmiechu. Udało ci się wejść! Teraz możesz wszystko. Jesteś panem świata! Patrzysz na to, co na dole, a to wszystko wydaje się takie małe. Sprawy dnia codziennego zniknęły tu niczym za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Liczysz się tylko ty i ujmujące zmysły piękno przyrody. Wiatr we włosach, dotyk promieni słońca na karku - czujesz, że żyjesz! Marzysz, żeby ta chwila na wierzchołku Świnicy nigdy się nie skończyła. Jesteś zwycięzcą!

Z Zawratu masz jeszcze jedną drogę - możesz skierować się tam, gdzie decydują się pójść tylko nieliczni. Czerwony szlak w kierunku Koziego Wierchu i dalej aż do Przełęczy Krzyżne zwany Orlą Percią, wzbudza szacunek i uznanie. W końcu to najtrudniejszy i najniebezpieczniejszy szlak turystyczny w polskich górach, który wyposażono w liczne klamry i łańcuchy. Tylko nieliczni decydują się, żeby nim pójść. Przejście nim na pewno wymaga dobrej kondycji, odpowiedniego sprzętu, doświadczenia i obycia z górami. Trzeba również liczyć na łaskawość pogody, bo w deszczu może tam być niebezpiecznie. Dla wielu Orla Perć stanowi marzenie. Tylko części takich osób udaje się je zrealizować.  

Kilka dobrych lat temu stanęliśmy na Zawracie. Z zazdrością i uznaniem patrzyliśmy na grupkę mężczyzn z kaskami. Wchodzili na Orlą Perć. Pomyśleliśmy wtedy, że fajnie byłoby tam kiedyś wejść. Zaraz jednak przyszły myśli, że tego typu przygoda nie jest dla nas, że to za trudne, że trzeba mieć sprzęt, dobrą kondycję… Weszliśmy wtedy na Świnicę, która była dla nas dużym osiągnięciem. Z upływem lat jednak nabieraliśmy obycia, z niejednej górskiej piekarni jedliśmy chleb. Można powiedzieć, że im dłużej chodziliśmy po górach, tym bardziej dojrzewała w nas myśl o zrobieniu tego najpiękniejszego polskiego szlaku.

W tym roku ponownie weszliśmy na Zawrat. Zgromadziło się tam sporo ludzi, którzy wchodzili i schodzili z różnych kierunków. Ktoś odpoczywał, ktoś inny jadł posiłek, sporo osób robiło sobie pamiątkowe zdjęcia. Byliśmy tam kilka dłuższych chwil, ale nie zauważyliśmy nikogo, kto wchodziłby na Orlą Perć. Nie ubolewaliśmy nad tym faktem, bo wiedzieliśmy, że dzięki temu nikt nie będzie nas blokował J W końcu bowiem zdecydowaliśmy się zmierzyć się z wyzwaniem – weszliśmy na szlak w kierunku Koziego Wierchu. Udało się! Było pięknie i zachwycająco! W końcu było nam dane dotknąć polskiego górskiego nieba!

Marzenia są po to, żeby je spełniać! Nie bójmy się ich realizacji. Wszystko bowiem jest możliwe - wystarczy czegoś mocno chcieć, wierzyć w to, że się uda i konsekwentnie dążyć do celu. Jak to powiedział ktoś mądry: jeśli możesz o czymś marzyć, znaczy, że możesz też to zrobić.

PS
Mamy kolejne górskie marzenie. Nie powiemy jednak o nim głośno, żeby nie zapeszyć J














Jesteśmy Dorotka, Gucio i Dyzio - trójka przyjaciół z Krakowa. Miasto to jest naszym domem i znamy wszystkie jego sekrety. Częścią z nich chcielibyśmy się z Wami podzielić. Często jednak wyjeżdżamy z Krakowa, bo kochamy podróże – te bliższe i dalsze, uwielbiamy wędrować, poznając nowe miejsca. Blog ten powstał z pasji do podróżowania. Mamy nadzieję, że zarówno starsi, jak i młodsi, znajdą tu coś dla siebie. Zapraszamy do wspólnych podróży! Dorotka, Gucio i Dyzio

2 komentarze: