Na ruszt cz. 2



Góry. Wyższe czy niższe, Beskidy czy Tatry – bez znaczenia. Najważniejsze, żeby być ponad tym wszystkim, co mamy na co dzień. Odpocząć od zgiełku, który na co dzień się nas przytłacza. Wejść na szlak i znaleźć się na łonie natury. Na początku nie jest łatwo… Potrzebujemy trochę czasu, aby obmyć nasze serca z kurzu dnia codziennego. Strzepać z siebie problemy, zmartwienia i zostawić je za sobą. Po pewnym czasie jednak zaczynamy czuć, jak krople ciszy i spokoju spływają po naszych zmysłach, przynosząc tak potrzebne ukojenie. Z każdą chwilą czujemy się bardziej odprężeni i zrelaksowani. Nabieramy dystansu do wszystkiego tego, czym otaczamy się na co dzień.

W górach nasze myśli nie pędzą już, jak oszalałe. Zwalniają. Tak, jakby ktoś na szlakach postawił znak ograniczenia prędkości. W takich warunkach łatwiej jest nam im się przyglądnąć. Na spokojnie obejrzeć z każdej strony. Jest czas, żeby zastanowić się nad naszym życiem. Nad tym, co nas spotyka i w jakim kierunku zmierzamy. Nikt tu nas nie pospiesza, nikt nie przeszkadza, nikt niczego nie narzuca. Jesteśmy tylko my i ujmująca zmysły przyroda, która zaprasza nas w piękną podróż po zakamarkach naszych myśli. To właśnie jej możemy powierzyć nasze problemy czy rozterki. Mamy przy tym pewność, że na pewno cierpliwie wysłucha wszystkiego, co mamy jej do powiedzenia, a jeżeli trzeba, to otuli nas swoim zbawiennym urokiem. W takich warunkach, bez żadnych przeszkód, możemy prowadzić rozmowę z samym sobą, kontemplować życie. Jeżeli mocno wsłuchamy się w bicie naszego serca, w głos naszego wewnętrznego „ja”, możemy popatrzeć na niektóre sprawy z innej perspektywy. Rzeczy, które wcześniej zaprzątały nam głowę, wydawały się trudne i skomplikowane, nagle stają się lżejsze, prostsze. Dzieje się tak dlatego, że nasze chaotyczne na ogół myśli zwalniają i wchodzą na właściwe tory. Niczym za dotknięciem czarodziejskiej różdżki zaczynają pasować do siebie i łączą się w całość. Dopiero tu nabierają sensu i znaczenia.    

To właśnie podczas jednego z wypadów w góry, prawie rok temu, nasze chaotyczne wcześniej myśli i plany połączyły się w spójną całość. Schodziliśmy z Turbacza. Była ładna jesienna pogoda, a krajobraz pokryły opadające z drzew liście. To wtedy zrodziła się myśl, nie tyle nowa, co szalona, żeby zrezygnować z pracy w korporacji, wyprowadzić się z Krakowa i spróbować czegoś nowego. Idąc za głosem serca podjęliśmy decyzję o zmianach. Nie minęły dwa miesiące, a nasze życie obróciło się o sto osiemdziesiąt stopni. Zrzuciliśmy z siebie ten cały marazm, w którym tkwiliśmy. Wyszliśmy poza sferę naszego komfortu. Porzuciliśmy dotychczasowy wygodny i ustabilizowany żywot na rzecz pójścia w nieznane. Z perspektywy czasu musimy stwierdzić, że był to świetny wybór! Warto słuchać serca – ono wskaże Ci właściwy kierunek, a po drodze zaserwuje ekscytującą podróż po pięknych krainach.

Choć od naszej decyzji upłynął już prawie rok, to cały czas dokładnie nie wiemy, gdzie zaprowadzi nas ścieżka, którą obraliśmy. Jak to w drodze, przeżywamy wzloty i upadki. Czujemy jednak, że w końcu idziemy we właściwym kierunku. Czujemy powiew szczęścia, które czule nas obejmuje i szepcze do ucha miłe słowa. Dzień po dniu powoli zadomawia się w naszych sercach. Mając takiego partnera u boku zdecydowanie raźniej iść przez życie!

Staramy nie oglądać się za siebie, ale również nie patrzeć ślepo w przyszłość. Skupiamy się na tym, co jest tu i teraz, czerpiąc przy tym najwięcej, jak się da. Warto jest podążać za głosem serca i gonić za marzeniami. Warto jest kształtować życie w zgodzie ze sobą i nie warto bać się zmian, na które nigdy nie jest za późno!

Gorce













Jesteśmy Dorotka, Gucio i Dyzio - trójka przyjaciół z Krakowa. Miasto to jest naszym domem i znamy wszystkie jego sekrety. Częścią z nich chcielibyśmy się z Wami podzielić. Często jednak wyjeżdżamy z Krakowa, bo kochamy podróże – te bliższe i dalsze, uwielbiamy wędrować, poznając nowe miejsca. Blog ten powstał z pasji do podróżowania. Mamy nadzieję, że zarówno starsi, jak i młodsi, znajdą tu coś dla siebie. Zapraszamy do wspólnych podróży! Dorotka, Gucio i Dyzio

0 komentarze: